Zgubiłem Brata
YO nie mam dystynkcji oficerskich
moje słowa nie pochodzą z wytwornych salonów
ale nie prowadze dywagacji lamerskich
dystrybutuje rymy z myśli własnych plonów
nikomu dupy nie liże
do poziomu pozerów się nie zniże
mam vise łamie bariery granice
sprintem omijam ciemne ulice
dysponuje formą norma to wysoka
możesz prowadzić dysputy o wszystkim
ale we mnie nie znajdziesz Boga
ja wobec Boga jestem nikim
dyspozycja grzechów kilka wdechów i jade
wydziergam coś z głowy zapuscze roszade
rymy made in Poland to ojczyzna
bliżej 7-1 Wrocław wspomnień blizna
rap to moja dziedzina rym głowe opina
dreszcz przybita mina uwaga ACE wspomina
doskonale już wiem że to historia sucha
nikt nie powróci wyzioneli ducha
ręka w powietrze ich już tam nie znajde
ale jeszcze raz popisze się rajdem
dosięgne przeszłości tak ból doskwiera
dostroje szare komórki gdzie pamięć dociera
dostrzegam obrazy tworze wyrazy
z nadzieją że już nikt tak się nie spaży
ref.
jak Joe Cocker chrypka mnie bierze
ale makówa dalej kumata
życie to nie poker pozerze
joker przedstawia szyderczy uśmiech świata
bo gdzieś po drodze zgubiłem brata (zgubiłem brata)
ból dźwiek magazynku kól sratatata
głuche echo to wyryta upadku data brata
każdy dzień układa życie jak domino
bez jednego elementu wszyscy gracze giną
serca twierdza nadbódówki są w nim cenione
inaczej czasu wskazówki lecą jak szalone
możesz mnie sprawdzać ja się nie myle
nadawanie na innych falach
skończyło się zostaniem w tyle
partia opozycja do życia ale pusta sala
po chwili nie było w sali gości
zamknięci w kajdanach życia bez wolności
wyszło szydło z worka prawda cała
ja nie ide w ich ślady bo wiem jak to działa
zmyła blef lecz bez możliwości przebicia
to był szereg decyzji pożyczek bez pokrycia
każdy z Bogiem będzie sądzony za grzech
nie ma zmiłuj bracie to nie są żarty
człowiek rzemieślnik życia tworzy jego karty
przedawkowali zostały tylko urojone wartości
ułożone tak pechowo puzzle bez-przyszłości
to wszystko stało się źródłem cierpienia
przeszli do przeszłej ery zapomnienia
ref.
jak Joe Cocker chrypka mnie bierze
ale makówa dalej kumata
życie to nie poker pozerze
joker przedstawia szyderczy uśmiech świata
bo gdzieś po drodze zgubiłem brata (zgubiłem brata)
gdzie wasz atut trzeźwe myślenie
bez pilota zakłócenie na antenie
audycja trwała bez wiary jak ateista
czy dla was to była atrakcja czysta
asymilacja do asynchronicznych
ulicznych żuli bez sum astronomicznych
asymetria istnienia bez oddechu bez wytchnienia
bez poruszenia brak zrozumienia
że bez pracy nic się nie zmienia
ciągłe zioło na wdechu
to jest życie? to jest życie godne śmiechu
to istna stajnia Augiasza inaczej gówno
aż tak było brudno aż tak było nie równo
kojarzysz asceze mam teze nie idź na układy
kurwa chyba każdy wie że istnieją zasady
zapełniam biel kartki prawdą
bibliografia to moje życie z bandą
z chłopakami szkoda że niektórzy się kocą
na dno schodzą a po co
na własną rękę żyć próbuje
a nikt nie trzyma życia na patencie
zapomina że to co odpadnie nie odbuduje
i kończy tą biedną gierke w momencie
gdy zatapia się na własnym okręcie
dla mnie już nic takie samo nie będzie
(dla mnie już nic takie samo nie będzie)