Koszmarna Rozkosz Agonii
Była mi tak bliska
pierwsze zapomnienia!
Była mi tak bliska
nazywałem ją nadzieja!
palce śmierci chciałem jej
zanurzyć się w tej tonii
pragnąłem tak jej
Koszmarna Rozkosz Agonii
Teraz pragne jej coraz bardziej
lecz wizja destrukcji zaczyna mnie smucić
tak bardzo pragne jej
że musze ją rzucić!
ref.
Rzucam Cię choć pragnień głodny
Rzucam Cię choć wiem że bd samotny
to Ty dawałaś mi szczęście
którym było moje nieszczeście
Oh nadziejo, Koszmarna Rozkoszy kalekich dusz
Oh Agonio, żegnaj już!!!
to jak kobieta z tych najpiękniejszych
to jak cud dla którego pisze się mase wierszy
była mi tak bliska
napełniała metafizycznością me istnienia
była mi tak bliska
tuż obok mego zapomnienia
Teraz pragne ją coraz bardziej
lecz chce ten żar wystudzić
tak bardzo ją pragne
że musze ją rzucić!
ref.
Rzucam Cię choć trwałem wiernie
Rzucam Cię choć nie wiem czym pustke wypełnie
to Ty dawałas mi ukojenie
lecz to Ty ranisz mnie bardziej cierpieniem
Koszmarna Rozkoszy już wiesz to na serio
żegnaj Nadziejo! Zegnaj Cornelio!
Spróbować raz i nigdy nie przestaniesz
okłamać wszystkich, przedewszystkim siebie kłamiesz
że ona nie zatruwa ona jest darem
więc chwytasz za jej kolejny palec
2x
to jest takie złudne życie jest okrutne
ból ból ból!!!
bez niej wszystko jest nudne
patrz ma palce są takie cudne
ból ból ból!!!
chciałem palec ty dałaś mi całą ręke
chciałem ręke Ty dałaś mi obie dłonie
chciałem dłonie potem już wszystko było lękiem
nie wiem czy się przed tym obronie!!!
lękiem przed zagubieniem w zagubieniu, zatonę...?
już się przed Tobą nie pokłonie
choć Ty chcesz oddać mi siebie całą
już się przed Tobą nie pokłonie
patrze w przyszłość coraz bardziej śmiało
to koniec naszej rozkoszy
bd Cię widzieć lecz z daleka omijać
chcę późnej starości dożyć
ja już nie chce się zabijać!
ja już nie chce się zabijać!!
ja już nie chce się zabijać!!!
JA JUŻ NIE CHCE SIĘ ZABIJAĆ!!!!
ref.
nie potrzebuje Cię do szczęścia
tylko bez Ciebie jestem szczęśliwy
już w swoim życiu nie chce z Tobą mieszkać
a mój świat robi się coraz bardziej PRAWDZIWY!
IDE BEZ CIEBIE
twe palce połamałem
już cię nie kocham Agonio
jak można kochać zwłoki
dosyć kłamstw buduje z prawd skałe
na twą trucizne jest moją bronią
nadszedł czas naszej rozłąki...
naszej rozłąki...
lecz nie wiem czy to Ty dawałaś mi moje cierpienie
nie wiem czym teraz tą pustke wypełnie...
ale lepiej cierpieć
niż CIERPIEĆ.