lubie 3 rodzaje papierosów na raz i cole zero, nigdy nie podejrzewałem się o rozmowy z zaświatami, gdybym haj miał na własność to byłoby teraz, błagam nie wirusujcie mi komputera bo nie stać mnie na zapore ;/ mua o_O
czwartek, 30 sierpnia 2012
N.I.E.P.O.K.Ó.J.
nicość
i
euforia
powoduje
obłęd
kompletnie
ójaranej
jaźni
niech zagoszczą
na każdym kroku
kurewskich myśli widzenie
tych pare minut
świadomością
nie-pokój
więzienie
wolności głód
Wydycham Życie
nienawidze fajek!!!
pierdolone fajki!!!
nienawidze ich!!!
rzuce wszystkie paczki...
jestem przez nie zdalnie sterowany
moje emocje są w stanie fatalny
bez nich kim się jest naprawde
zostaw mnie!
jest masa rzeczy które są ciekawsze od nich
nienawidze ich!
zostaw mnie!
jest masa wkurwu we mnie!!! (przez nie)
jaram nie jestem wstanie się dowiedzieć (kim jestem...)
wietrze jestem okruchem więc mnie zmieć! (choćby szelestem)
przybity do muru z kajdanami daru śmieć
zrozum mnie!
nie wezme do duszy tego chłamu, pięść
niby cały czas jestem tą samą osobą
zrozum mnie!
a wszędzie musi być kolorowo...
ref.
zapalam papierosa kolejna faja
lecz to mnie wcale już nie uspokaja
krzycz albo milcz
ja płacze...
nienawidze ich
ja płacze...
bez nich ile znacze? znaczy
to mnie zabija pogrążam się w rozpaczy
JAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
czy jestem dziecinny?
że czasem się nie poznaje
i staje się kimś innym
wypalam mase fajek
gdy wciąż toczy się ta chora gra
mam sny które sprawiają że pytam siebie
CZY JA TO NAPRAWDE JA!?
czy nie zaczynam opuszczać siebie razem z dymem
czy tylko po to istnieje by być załosnym skurwysynem?
w tym jebanym bólu bd się rozkoszować
cierpienie moim ulubionym jest miejscem
czy to oczyszcza trudno to rozpoznać
palenie jest moim przekleństwem?!
to wszystko przez nie...
WIDZĘ JAK TRACĘ KONTROLE NAD SOBĄ!
ref.
zapalam papierosa kolejna faja
lecz to mnie wcale już nie uspokaja
krzycz albo milcz
ja płacze...
nienawidze ich
ja płacze...
bez nich ile znacze? znaczy
to mnie zabija pogrążam się w rozpaczy
zacząłem pare lat temu
gdy pale uciekam od problemów
kochanie ,tak, zdecydowanie
gdy pale myśle że jest niesamowicie
i razem z nimi uciekam
przed SWOIM ŻYCIEM!
co zrobić z swoim życiem...?
jest tyle możliwości, zbyt wiele!
nakłaniają mnie do tego moji przyjaciele
nie chce potem żałować
no dawaj musisz spróbować
to sprawia że wogóle nie chce wyborów podejmować
i nic nie robie
zostawiam swoje życie
zostawiam je
i
wydycham
ref.
z każdym kolejnym
świat robi się coraz bardziej chwiejny
wszystko jest takie martwe
musze Ci coś wyznać
trucizna w małych ilościach jest lekarstwem
lecz to dalej trucizna...
szukam odpowiedzi
zawsze się łudze że z kolejnym
wszystkiego się dowiem
a tylko dym ulatuje
i z pytaniami zostaje sam
marny człowiek
to tylko przyśpiesza koniec
nie daje odpowiedzi
człowiek zostaje sam z sobą
i błądzi...
ale dalej pale
bo łudze się że je znajde
ale jutro już przestane
wydychać
może to bd moją odpowiedzią
głód pytań
jebać ten szajs
nie jest mi do niczego potrzebny
przepraszam was
że jestem taki szpetny
wewnętrznie umieram
lecz chce jeszcze ożyć
te fajki...
tak ciężko je odłożyć
nienawidze ich
ja płacze...
nienawidze ich
bez nich ile znacze?
ciężko mi z tym idzie
ale chce już przestać uciekać przed swoim życiem
papierosy nie znają odpowiedzi
one tylko dymią
znieczulają?
papierosy nie zniszczą mej pamięci
one tylko Cię skrzywdzą
i nic Ci nie dadzą
bez nich będziesz taki jakim będziesz
bez nich...
może coś osiągniesz
papierosy nie znieczulają
papierosy Cię nie zbawią
przepalone dźwięki muzyki
czy naprawde bez nich jestem nikim?
one są Ci do niczego potrzebne
to tylko fatamorgana
wszystko będzie piękne
została mi ostatnia faja...
wypale ją i zaczne czuć może kiedyś
kiedy zaczne czuć to bd piękny
wszystko ogarne tak mi mówią
już nie jestem Twoim sługą
pisze dalej bo tak mi trudno
ale rzuce je już jutro
nie chce płakać
nie chce jarać
rzeczywistość wredna taka
pewnie i tak mam już raka
czy odpali czy nie odpali
pewnie browcem się nawali
nie bd już nigdy odpalać
NIENAWIDZE WAS!!!
WYPIERDALAĆ!
to już nic nie pomoże
i tak umre w tej matni
kto chce bucha?
Mój Boże
odpal za mnie mój ostatni.
KURWA!
pierdolone fajki!!!
nienawidze ich!!!
rzuce wszystkie paczki...
jestem przez nie zdalnie sterowany
moje emocje są w stanie fatalny
bez nich kim się jest naprawde
zostaw mnie!
jest masa rzeczy które są ciekawsze od nich
nienawidze ich!
zostaw mnie!
jest masa wkurwu we mnie!!! (przez nie)
jaram nie jestem wstanie się dowiedzieć (kim jestem...)
wietrze jestem okruchem więc mnie zmieć! (choćby szelestem)
przybity do muru z kajdanami daru śmieć
zrozum mnie!
nie wezme do duszy tego chłamu, pięść
niby cały czas jestem tą samą osobą
zrozum mnie!
a wszędzie musi być kolorowo...
ref.
zapalam papierosa kolejna faja
lecz to mnie wcale już nie uspokaja
krzycz albo milcz
ja płacze...
nienawidze ich
ja płacze...
bez nich ile znacze? znaczy
to mnie zabija pogrążam się w rozpaczy
JAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
czy jestem dziecinny?
że czasem się nie poznaje
i staje się kimś innym
wypalam mase fajek
gdy wciąż toczy się ta chora gra
mam sny które sprawiają że pytam siebie
CZY JA TO NAPRAWDE JA!?
czy nie zaczynam opuszczać siebie razem z dymem
czy tylko po to istnieje by być załosnym skurwysynem?
w tym jebanym bólu bd się rozkoszować
cierpienie moim ulubionym jest miejscem
czy to oczyszcza trudno to rozpoznać
palenie jest moim przekleństwem?!
to wszystko przez nie...
WIDZĘ JAK TRACĘ KONTROLE NAD SOBĄ!
ref.
zapalam papierosa kolejna faja
lecz to mnie wcale już nie uspokaja
krzycz albo milcz
ja płacze...
nienawidze ich
ja płacze...
bez nich ile znacze? znaczy
to mnie zabija pogrążam się w rozpaczy
zacząłem pare lat temu
gdy pale uciekam od problemów
kochanie ,tak, zdecydowanie
gdy pale myśle że jest niesamowicie
i razem z nimi uciekam
przed SWOIM ŻYCIEM!
co zrobić z swoim życiem...?
jest tyle możliwości, zbyt wiele!
nakłaniają mnie do tego moji przyjaciele
nie chce potem żałować
no dawaj musisz spróbować
to sprawia że wogóle nie chce wyborów podejmować
i nic nie robie
zostawiam swoje życie
zostawiam je
i
wydycham
ref.
z każdym kolejnym
świat robi się coraz bardziej chwiejny
wszystko jest takie martwe
musze Ci coś wyznać
trucizna w małych ilościach jest lekarstwem
lecz to dalej trucizna...
szukam odpowiedzi
zawsze się łudze że z kolejnym
wszystkiego się dowiem
a tylko dym ulatuje
i z pytaniami zostaje sam
marny człowiek
to tylko przyśpiesza koniec
nie daje odpowiedzi
człowiek zostaje sam z sobą
i błądzi...
ale dalej pale
bo łudze się że je znajde
ale jutro już przestane
wydychać
może to bd moją odpowiedzią
głód pytań
jebać ten szajs
nie jest mi do niczego potrzebny
przepraszam was
że jestem taki szpetny
wewnętrznie umieram
lecz chce jeszcze ożyć
te fajki...
tak ciężko je odłożyć
nienawidze ich
ja płacze...
nienawidze ich
bez nich ile znacze?
ciężko mi z tym idzie
ale chce już przestać uciekać przed swoim życiem
papierosy nie znają odpowiedzi
one tylko dymią
znieczulają?
papierosy nie zniszczą mej pamięci
one tylko Cię skrzywdzą
i nic Ci nie dadzą
bez nich będziesz taki jakim będziesz
bez nich...
może coś osiągniesz
papierosy nie znieczulają
papierosy Cię nie zbawią
przepalone dźwięki muzyki
czy naprawde bez nich jestem nikim?
one są Ci do niczego potrzebne
to tylko fatamorgana
wszystko będzie piękne
została mi ostatnia faja...
wypale ją i zaczne czuć może kiedyś
kiedy zaczne czuć to bd piękny
wszystko ogarne tak mi mówią
już nie jestem Twoim sługą
pisze dalej bo tak mi trudno
ale rzuce je już jutro
nie chce płakać
nie chce jarać
rzeczywistość wredna taka
pewnie i tak mam już raka
czy odpali czy nie odpali
pewnie browcem się nawali
nie bd już nigdy odpalać
NIENAWIDZE WAS!!!
WYPIERDALAĆ!
to już nic nie pomoże
i tak umre w tej matni
kto chce bucha?
Mój Boże
odpal za mnie mój ostatni.
KURWA!
Oddalając się od siebie
obracam się za plecami zostawiam przeszłość
i wszystko co bołało nagle odeszło
NIE!!!
to głęboko jest we mnie
uciekam od tego lecz wciąż nadaremnie
TAK!!!
przyjdźcie do mnie teraz wszyscy
jesteś niczym dla mnie moji bliscy
COŚ!!!
sprawia że wciąż klucze tymi samymi ścieżkami
gdzie Bogowie stają się własnymi ofiarami
DOŚĆ!!!
zmienie farby na szlakach by poczuć się lekko...?
jest coraz trudniej żyć bez siebie samego!
mógłbym mieć kikuty zamiast rąk
ślepcem być nie sięgał by niczego mój wzrok
zapomnieć o słowach być niemową
i stracić nogi lecz prowadź mnie moja drogo
ref.
tam gdzie wszyscy byliby mali
nikt by się nie wyróżniał
wszyscy by żyć przestali
każdy byłby kawałkiem gówna
pięknie byłoby w brzydocie
pięknie serce by umarło
każdy miałby swoje łodzie
płynął przez styks lecz gardło...
mówie wciąż o tym samym pokoju bez klamek
zbuduje Ci cierpienie o to mroczny zamek
pofatyguje się byś ujrzał znamie
i choć znasz mnie to nie wiesz czy ja wciąż kłamie
GŁOS!!!
każdy cios jest jak gilgotanie
a każde niedocenienie to jebane uznanie
parszywie czuje się ostatnio
bo nie czuje nic już dawno
PROŚ!!!
nie rozumiem żadnych wartości
one dążą do jebanej nicośći
karzą mnie za to że mam talent
wszystko jest już takie same
ŻYJ!!!
musisz robić jedno to jest odgórne zalecenie
by każdy dzień był jak twoje marzenie
a ja czuje w sobie tylko chemie
żyje tak że nie ma mnie w systemie
NIC!!!
wszystko zlało się w jedność
działaj w ustach dzika mięto
wiem że nic nie wiem to jest moja pewność
gdy bełkocze o niczym trafiam w samo sedno
mógłbym mieć kikuty zamiast rąk
ślepcem być nie sięgał by niczego mój wzrok
zapomnieć o słowach być niemową
i stracić nogi lecz prowadź mnie moja drogo
ref.
tam gdzie wszyscy byliby mali
nikt by się nie wyróżniał
wszyscy by żyć przestali
każdy byłby kawałkiem gówna
pięknie byłoby w brzydocie
pięknie serce by umarło
każdy byłby na głodzie
lecz nie wiem co już warto...
oddalam się od siebie nie widze
że z każdym dniem coraz bardziej siebie krzywde
nie sięgam po nic bo nie mam rąk
dlaczego nie wiem wie tylko bóg
straciłem swe nogi do nikąd podążam
chodze po linie na dole są ostrza
moja droga mnie zniszczyła mógłbym ją polubić
ale oddalam się i nie chce nic już mówić...
ostatnie słowa nie przejdą mi przez gardło
bo nie wiem czy cokolwiek robić jeszcze warto
oddalam się od siebie na samym dnie
oddalam się od siebie i nie ma już mnie...
nie ma już mnie
i wszystko co bołało nagle odeszło
NIE!!!
to głęboko jest we mnie
uciekam od tego lecz wciąż nadaremnie
TAK!!!
przyjdźcie do mnie teraz wszyscy
jesteś niczym dla mnie moji bliscy
COŚ!!!
sprawia że wciąż klucze tymi samymi ścieżkami
gdzie Bogowie stają się własnymi ofiarami
DOŚĆ!!!
zmienie farby na szlakach by poczuć się lekko...?
jest coraz trudniej żyć bez siebie samego!
mógłbym mieć kikuty zamiast rąk
ślepcem być nie sięgał by niczego mój wzrok
zapomnieć o słowach być niemową
i stracić nogi lecz prowadź mnie moja drogo
ref.
tam gdzie wszyscy byliby mali
nikt by się nie wyróżniał
wszyscy by żyć przestali
każdy byłby kawałkiem gówna
pięknie byłoby w brzydocie
pięknie serce by umarło
każdy miałby swoje łodzie
płynął przez styks lecz gardło...
mówie wciąż o tym samym pokoju bez klamek
zbuduje Ci cierpienie o to mroczny zamek
pofatyguje się byś ujrzał znamie
i choć znasz mnie to nie wiesz czy ja wciąż kłamie
GŁOS!!!
każdy cios jest jak gilgotanie
a każde niedocenienie to jebane uznanie
parszywie czuje się ostatnio
bo nie czuje nic już dawno
PROŚ!!!
nie rozumiem żadnych wartości
one dążą do jebanej nicośći
karzą mnie za to że mam talent
wszystko jest już takie same
ŻYJ!!!
musisz robić jedno to jest odgórne zalecenie
by każdy dzień był jak twoje marzenie
a ja czuje w sobie tylko chemie
żyje tak że nie ma mnie w systemie
NIC!!!
wszystko zlało się w jedność
działaj w ustach dzika mięto
wiem że nic nie wiem to jest moja pewność
gdy bełkocze o niczym trafiam w samo sedno
mógłbym mieć kikuty zamiast rąk
ślepcem być nie sięgał by niczego mój wzrok
zapomnieć o słowach być niemową
i stracić nogi lecz prowadź mnie moja drogo
ref.
tam gdzie wszyscy byliby mali
nikt by się nie wyróżniał
wszyscy by żyć przestali
każdy byłby kawałkiem gówna
pięknie byłoby w brzydocie
pięknie serce by umarło
każdy byłby na głodzie
lecz nie wiem co już warto...
oddalam się od siebie nie widze
że z każdym dniem coraz bardziej siebie krzywde
nie sięgam po nic bo nie mam rąk
dlaczego nie wiem wie tylko bóg
straciłem swe nogi do nikąd podążam
chodze po linie na dole są ostrza
moja droga mnie zniszczyła mógłbym ją polubić
ale oddalam się i nie chce nic już mówić...
ostatnie słowa nie przejdą mi przez gardło
bo nie wiem czy cokolwiek robić jeszcze warto
oddalam się od siebie na samym dnie
oddalam się od siebie i nie ma już mnie...
nie ma już mnie
Subskrybuj:
Posty (Atom)